No tak.. teraz się obudziłem ;) C2C już było.A ja wtedy cały dzień słodko spałem wracając do naszej strefy czasowej po jet-lagu z wizyty w Redmontowie i piątkowym powrocie. :/ Żałuje tymbardziej, bo w krótkiej rozmowie Bartkek Zass uświadomił mi, że było bardzo bardzo fajnie (żeby nie powiedzieć dobitniej). Jednak wszystkim osobom, które maczały w tym palce: GRATULUJE, dopieliście swego i tak trzymać. Mam nadzieję, że C2C 2008 to dobry start do imprezy cyklicznej, czego wam życzę :) PS.: Dino rządzi nie? :)