3,2,1...666 ;)

3,2,1...666 ;)

  • Comments 3

Prawdziwe życie czas zacząć-podobno dla najmłodszego pokolenia świadomość istnienia człowieka pojawia się dopiero wraz z nadaniem numeru GG, założeniem strony na MySpace i rozpoczęciem blogowania. Dla mnie prawdziwe życie zaczęło się kilka miesięcy temu, gdy udało mi się rozpocząć pracę u niebieskiego potwora (swoją drogą dobrze, że nikt nie planuje fuzji Microsoftu z IBM - Big Blue Monster byłby ponad moje siły...). Prowadząc przez ostatnie kilka lat własną działalność gospodarczą, zmuszony zostałem do pożegnania się z moimi dotychczasowymi klientami. Pamiętam, jak w czasie jednej z takich rozmów, po przyznaniu się do jakiego pracodawcy trafiam, usłyszałem, że podpisuję pakt z diabłem. Nawet jeśli atmosfera nie była do końca poważna, wolałem nie przyznawać się, że moim oficjalnym stanowiskiem będzie "ewangelista". Równie dobrze mógłbym umieścić sobie na wizytówce "wysłannik szatana"...

Tamto zdarzenie wciąż daje mi do myślenia. Choć pierwotnie zakładałem (i wciąż tak jest to oficjalnie definiowane), że moje zadania koncentrować się będą na promocji technologii, okazuje się, że równie często zajmować się będę dekonstruowaniem mitów i walką ze stereotypami. Stąd zadziwiająca popularność wspomnianego już błękitnego stwora - jeżeli nawet jesteśmy potworem, niech przynajmniej okaże się on sympatyczny. Zupełnie jak w filmie - nomen omen - "Potwory i spółka".

Leave a Comment
  • Please add 3 and 5 and type the answer here:
  • Post
  • Nie jestem potworem, jestem złym, czarnym Dżedaj!!! :)

    A przyznam, że kiedyś dawno temu zanim jeszcze pomyślałem, aby pracować dla Microsoftu to na Dev Days'ach któryś był jakiś Ewangelista z korpu opowiadający o Xamlu.

    Chyba w 2004 roku to było. Jak usłyszalem jak się speakerów na konferencjach technicznych w MS nazywa (takie miałem wtedy wyobrażenie) to stwierdziłem, że za samą nomenklaturę ról w Microsofcie warto tam złożyć CV :)

    Ale ja jestem dziwny i geekowaty, to już wiemy :D

  • hehe, dobre.

    Ja nie ewnagelizuje, nie nawracam, po prostu nie mam doczynienia z klientami na zewnatrz. Nie jestem wyslannikiem diabla, ja po prostu jestem diablem wcielonym :)

    Czasami spotykamy sie w kilka osob, tak sie sklada ze wszyscy z IT i po prostu sobie o tym czy o tamtym gadamy. Ich nie trzeba przekonywac do VS, bo korzystaja z tego od lat. Nie trzeba im wspominac ze wyszla beta WS2008, bo juz dawno ja maja z MSDN. Normalna gadka o tym co jest fajne, nad czym MS moglby jeszcze popracowac czy kompletnie zmienic. Zreszta, to nawet dosc fajna zabawa.

    Powodzenia w MS!

  • @danieb:

    Heh- przyznam, że mnie też przede wszystkim skusił (przynajmniej na początku) tytuł na wizytówce... o reszcie benefitów wtedy jeszcze nie myślałem ;)

    @Mike:

    Ja z kolei zacząłem (i wciąż mam z nim styczność) od środowiska, w którym MS był zawsze "tym złym". Przede mną więc przede wszystkim krew, pot i łzy... oraz fajna zabawa oczywiście!

Page 1 of 1 (3 items)