Welcome to MSDN Blogs Sign in | Join | Help

Życie w korporacji stwarza często okazję do konfrontacji różnymi kulturami. Tym razem spotkało mnie to z samego rana, kiedy dostałem wiadomość o wyprodukowaniu plakatu o jakże wdzięcznej nazwie - A website named desire:

Domyślam się, że tak powinien wyglądać idealny skład każdego start-upa. Tylko jak oni się wszyscy zmieszczą w garażu? Mam również nadzieję, że w kolejnej wersji strony (w końcu w Silverlighcie zrobienie takiej funkcjonalności to pestka) pojawi się wariant europejski, pozwalający na grupowanie ról i wymianę beczek (aż strach pomyśleć, co zawierają) na ulubiony napój energetyzujący. Widać też, że projektanci unikają elektronicznych rozrywek. Czyżby WSAD miał umrzeć zastąpiony przez IJKL? Przecież to się nawet nie da wymówić :) 

Konkurencja potrafi zdziałać naprawdę wielkie rzeczy. Co prawda rynku narzędzi do grafiki 3D od kilku już lat nie śledzę zbyt intensywnie, ale fakt, że po nabyciu firmy Caligari, zdecydowaliśmy się udostępnić jej sztandarowy produkt - trueSpace - za darmo, zrobił na mnie wrażenie. Cel był prosty: dostarczyć użytkownikom Virtual Earth godnego narzędzia do modelowania własnych, trójwymiarowych obiektów (3DVia jak widać nie spełnia wszystkich oczekiwań). Skutkiem ubocznym jest zaś dostarczenie szerokiemu rynkowi gratis profesjonalnego, kosztującego dotąd setki dolarów narzędzia. Do trueSpace mam osobisty stosunek (aż dziw, że nie trzeba tego szukać w jakiś wykopaliskach internetu), ale po zainstalowaniu najnowszej wersji poczułem się, jak zupełny nowicjusz. Szczęśliwie pełna dokumentacja, szkoleniowe materiały wideo oraz dostęp do prac społeczności robią swoje - mam nadzieję, że już wkrótce będę mógł umieścić taki samochód pod swoim blokiem :):

Wczoraj przestałem być prawiczkiem - po raz pierwszy wybrałem się na bar camp, jakże inne doświadczenie od imprez, w których uczestniczę regularnie. Zamiast zapalonych koderów, trafiłem na znacznie bardziej sfeminizowane (to pierwszy plus!)  audytorium słuchające prelekcji o interaktywnej rozrywce w Internecie. O tym, jak pojemne jest to pojęcie, starali się uświadomić nam prelegenci. Posłuchać można było o grach komputerowych w wydaniu amatorskim i profesjonalnym, serialach internetowych oraz… pornografii. Jak widać w biznesie nie ma tematów tabu, a klient nasz pan. Całość rozpoczął jeden z tytanów polskiej branży - Rafał Agnieszczak, a zakończyło after party, które uświadomiło mi po raz kolejny, co oznacza porządny networking.  Wciąż nie mogę wyjść z wrażenia, w jaki sposób udało się uzyskać tak doskonałą równowagę - profesjonalizm logistyczny (mimo, że cała sala włącznie z miejscami stojącymi wypełniona była po brzegi) z wszechobecną  spontanicznością widoczną wśród publiczności i samych prelegentów. Wrocławiu - na pewno jeszcze tu wrócę!

 

PS. A teraz wracam do pieczary przygotowań sesji na MTS. I obiecuję, że po konferencji wrócę do bardziej regularnego blogowania.

 

PS2. Nie byłbym sobą, gdybym nie zamieścił jakiegoś newsa okołotechnologicznego. Tym razem polecam przyjrzenie się projektowi Rosetta, który ułatwiać ma migrację kompetencji z Flash do Silverlight. Są tu gdzieś jacyś rasowi flashowcy, zdolni zweryfikować te treści? W szczególności 9 gotowych już tutoriali?

Jutro rozpoczynają się targi IBC 2008 - największa europejska impreza dla rynków mediów. Domyślam się, że nie wszyscy mają wolne zasoby, aby udać się do Amsterdamu, poniżej więc krótkie streszczenie nowości, które widoczne będą na stoisku Microsoft:

  • Wsparcie dla kodeków H.264 i AAC w Silverlight - to szalenie istotna informacja dla wszystkich zainteresowanych wykorzystaniem technologii SL w multimediach. Choć dla wielu może być to ruch mało "polityczny" (mamy wszak własny VC-1), w tym wypadku wygrał po prostu pragmatyzm. Trudno bowiem zakładać wymuszanie na klientach posiadających często rozległe biblioteki cyfrowych materiałów wideo, konieczność ich masowego rekodowania. Wciąż jednak uważamy, że VC-1 ma przyszłość, szczególnie w przypadku klipów wysokiej jakości (HD). Więcej szczegółów znaleźć można na blogu Bena Waggonera.
  • Technologia adaptative streaming, czyli dynamicznego dopasowywania jakości wideo przesyłanego z wykorzystaniem protokołu HTTP rośnie w siłę. Move Networks, firma w której rozwijana jest ta koncepcja, poinformowała o zakupie części swoich udziałów przez Microsoft. Pod koniec sierpnia dokonano zaś jednego z pierwszych publicznych testów całego rozwiązania, transmitując na żywo przebieg konferencji demokratów w Denver:

  • Olimpiada w Pekinie zaczyna przynosić biznesowe żniwa. Oto kilka nowych serwisów, wykorzystujących bogaty odtwarzacz oparty o Silverlight:

W kolejce czekają jeszcze TF1, Setanta Sports i transmisje na żywo z brytyjskiego parlamentu :)

Pisałem kilka miesięcy temu o Office Labs - wygrzewalni często szalonych pomysłów na nowe funkcjonalności w najbardziej popularnym pakiecie aplikacji biurowych. Projekt żyje i rozwija się, czego przykładem są kolejne, ciekawe rozszerzenia. Oto mój subiektywny ranking usprawnień, które mogą uprzyjemnić Twoje codzienne życie:

  • Email Prioritizer - giniesz w natłoku e-maili? Outlookowe flagi przestały wystarczać? Spróbuj nowych mechanizmów zarządzania swoim czasem. Email Prioritizer pozwala na prowadzenie prostej, opartej o "gwiazdkową", 4-stopniową skalę kategoryzacji. Jeśli to nie wystarczy, ostatecznym zbawieniem dla osób, zalewanych tonami informacji może być przycisk o wszystko mówiącej nazwie "Do Not Disturb", odłączający komunikację z serwerem pocztowym na zdefiniowany przez użytkownika okres czasu. Idealne, gdy rozpoczynamy właśnie serię męczących spotkań.
  • pptPlex - monotonia to największy wróg prezentera. Wiem to doskonale, prezentując dużo i często. Stąd moje zainteresowanie pptPlex - rozszerzeniem do Power Pointa, które przenosi go w wymiar Web 2.0. Zamiast tradycyjnej liniowej prezentacji pozwala bowiem na dużo większą swobodę nawigacyjną, Przypominając nieco w działaniu Deep Zoom, możemy płynnie powiększać i zmniejszać slajdy, grupować je w sekcje, wzbogacając o interesujące animacje przejść. Przy okazji jesteśmy zmuszeni do trochę innego spojrzenia na strukturę przekazu, co z reguły wychodzi prelegentom na dobre ;)
  • Chart Advisor - świetny pomysł: doradca podpowiadający, jak najbardziej efektywnie zwizualizować zaznaczone w arkuszu Excela dane. Niestety krótki test na kilku posiadanych pod ręką tabelkach zakończył się niepowodzeniem, ale zdecydowanie trzymam kciuki za dalszy rozwój projektu.
  • Speed Launch - konkurencja dla pulpitu, paska start, instant search i innych, pozwalająca na łatwy dostęp nie tylko do dokumentów i aplikacji na lokalnym komputerze, ale również do informacji zgromadzonych w serwisach internetowych. Konfigurowalne, proste w obsłudze, ale chyba jednak nie dla mnie...

Powyższe drobiazgi są jednocześnie świetnym przykładem możliwości Office jako platformy. Jak widać gołym okiem, VSTO nie musi służyć wyłącznie zastosowaniom stricte biznesowym...

Wbrew zdrowemu rozsądkowi oraz (co widać gołym okiem) jakimkolwiek predyspozycjom podjąłem wyzwanie:

Teoretycznie mógłbym zaliczyć to do noworocznych postanowień - następnym razem już w grudniu zacznę studiować kalendarz nadchodzących imprez sportowych ;)

Sezon urlopowy za nami, jesień zaś obrodziła w tym roku w wyjątkowo dużo ciekawych konferencji technicznych:

  • MTS 2008 w Warszawie już za około miesiąc (8-9 październik). Miejsca już dawno sprzedane, więc zachęcać nie trzeba. Chciałbym tylko przypomnieć o jak najszybszej rejestracji na sesje - spersonalizowane harmonogramy konferencji można tworzyć tylko do 12. września. Wszystkim spóźnialskim prezentuję wciąż jeszcze dostępne sesje skierowane do programistów:
    • Wybrane koncepcje architektoniczne - jak organizować rozbudowane systemy informatyczne (T. Kopacz)
    • Organizacja dostępu do danych w aplikacjach WWW (T. Kopacz)
    • Programowanie mobilne (B.Zass)
    • Efektywne zarządzanie ryzykiem bez/z Team Foundation Server 2008 (T. Golonka)
    • Praktyka Silverlight (T. Rakoczy)
    • ASP. NET od zera do praktyki cz. 1 (M. Żyliński)
    • Build great software with Rosario tools (M. Jurek)
    • The World of Expression (M. Koestler

Uwaga: Informacje pochodzą z dzisiejszego poranka, mogły więc już (niestety) ulec istotnej zmianie.

  • 27-30. października odbędzie się w Los Angeles PDC 2008, kultowa konferencja prezentująca kierunki, w jakich Microsoft będzie rozwijał się na przestrzeni najbliższych kilku lat. Jeśli tylko możecie tam być, naprawdę warto!
  • nieco bliżej, bo w Barcelonie ruszyła organizacja kolejnej europejskiej edycji Tech-Ed. Impreza dla programistów odbędzie się w dniach 10-14 listopada. Do 26. września dla krajów z Europy centralnej i wschodniej (w tym Polski) przewidziane jest 300 EUR zniżki, warto uwzględnić ten fakt przy planowaniu budżetu. Sam najprawdopodobniej tam będę, czy ktoś z rodaków planuje jeszcze wyjazd?

Jeżeli ktoś miałby wątpliwości, że lato to okres posuchy dla programistów, poniżej krótki spis istotnych wydarzeń, które wydarzyły się przez ostatnie kilka tygodni:

1. SQL Server 2008 szczęśliwie wylądował - z lekkim opóźnieniem jest również dostępny komplet edycji Express (bazowa, z Management Studio oraz dodatkowymi usługami). Tym samym kilkumiesięczną celebrację premiery możemy uznać za zakończoną - bohaterowie pewnie czują się zmęczeni ;)

2. W iście ekspresowym tempie zakończono pracy nad SP1 do Visual Studio 2008 i .NET 3.5. Choć brzmi niepozornie, zawiera istotne rozszerzenia. O części z nich już pisałem, cieszy mnie szczególnie dodanie rutingu i dynamicznie generowanego interfejsu do danych (Dynamic Data) w ASP.NET. Nieco przy okazji pojawiła się również istotna nowość - .NET Framework Client Profile. Jak można domyśleć się z samej nazwy jest to okrojona wersja platformy, pozbawiona składników bliższych rozwiązaniom serwerowym. W efekcie udało się odchudzić framework do nieco powyżej 26MB, co wpłynie miejmy nadzieję na większy komfort przy większości typowych instalacji. To również najprawdopodobniej początek prac na modularyzacją całości.

3. Drużyna Live dostarczyła nowe wersje Windows Live Tools for VS (wraz z nową kontrolką Map) oraz biblioteki Windows Live Messenger.

4. Biznesowo był to oczywiście miesiąc olimpijski. Silverlight pojawił się nie tylko w Stanach, ale co ciekawe również we Włoszech (publiczna telewizja RAI) oraz Holandii. Niestety ze względu na umowy licencyjne odbiór materiałów wideo najprawdopodobniej nie zakończy się sukcesem, ale portale oczywiście wciąż działają, zachęcam więc do odwiedzin.

Ufff... ale wakacje, to przede wszystkim rozrywka. Z pozyskanego z zaprzyjaźnionych źródeł zdjęcia widać, że mimo upałów marketingowo nie próżnujemy :)

Podróże po świecie potrafią zmienić człowieka - ostatnie 4 tygodnie spędziłem najpierw służbowo w macierzy za Oceanem, bycząc się następnie wśród tureckich piasków. Ten kontrast pozwolił mi poczuć prawdziwą siłę globalizacji. Powszechną, przynajmniej z perspektywy nadmorskiego kurortu rzeczywistość najlepiej oddaje lokalna impreza, o znamiennej nazwie "noc turecka". Zamiast derwiszy i chałwy spotkałem stoiska sowicie wypełnione tekstyliami Armaniego, Dolce & Gabbana i Prady, perfumami (3 sztuki za 10 euro) zapakowanymi i wyglądającymi jak prawdziwe, podobiznami rolexów i prawie jak oryginalnymi grami (tu ciekawostka - w większości na platformę Nintendo). Oszołomiony zacząłem już wręcz wątpić w prawdziwość stojących obok, majestatycznie spokojnych wielbłądów. Fascynacja trwała dłużej niż kilka godzin - mam wrażenie, że właściwie cały mały biznes kręci się tam wokół kopiowania i sprzedawania marzeń. Istny (k)raj kseroboyów - na każdym rogu markowy jubiler lub apteka, obowiązkowo z wielkimi reklamami specyfików o nazwach żywcem wyjętych z moich filtrów antyspamowych: viagra, cialis, levitra...

Paradoksalnie okazało się, że ceny tych towarów przy obecnych relacjach euro do dolara przestają być na dobrą sprawę kuszące. Zakładam, że fabryka która szyje na pierwszą zmianę oryginalne dżinsy, wykorzystując swoje dodatkowe moce przerobowe do nieco mniej "oficjalnych" celów, nie mogąc pozwolić sobie na istotne obniżenie jakości przestaje też być w stanie istotnie konkurować z cenami w outletach, szczególnie tych w Stanach. Biednym Turkom trudno było zrozumieć, że ceny ubrań, które - dosłownie! - w pocie czoła targują, nie różnią się w efekcie od konfekcji nabywanej w dużo bardziej komfortowych warunkach za Atlantykiem. W przypadku dóbr materialnych to świetny przykład na ograniczenie wpływu szarej / czarnej stefy. Gdyby jeszcze tylko udało się zminimalizować wpływ często kuriozalnej polityki sprzedażowo-podatkowo-celnej towarów importowanych do Europy...

Filozofując, zastanowiła mnie także rola samej marki w dzisiejszym świecie. Czy coś co kiedyś było synonimem jakości, elity i luksusu, teraz nagminnie klonowane, dostępne na wyciągnięcie ręki, ba - agresywnie atakujące zmysły ze wszystkich stron ma jeszcze jakąkolwiek wartość? Czym wyróżnić się w tłumie modnie, stylowo, glamourowo wręcz osób? Może po prostu pora zamknąć oczy.

Tym razem wiadomość z działki usług: uruchomiono dziś nowy, istotnie odświeżony serwis poświęcony polskiej edycji największej na świecie imprezy esportowej - World Cyber Games 2008. Sam silnik redakcyjny wykorzystuje produkt komercyjny - sitefinity, wzbogacony o możliwość logowania się za pomocą konta w Live ID oraz ładny, obrendowany logiem głownego sponsora odtwarzacz wykorzystujący w tle usługę Silverlight Streaming:

 

Mówiąc o Live ID, zauważyłem ostatnio, że Centrum XP, jeden z bardziej popularnych portali poświęcony ogólnie rozumianym technologiom Microsoft również zdecydował się na identyfikację użytkowników w oparciu o tę usługę. Biorąc pod uwagę skalę (na oko grube x-dziesiąt tysięcy zarejestrowanych użytkowników) i ciszę na forum wygląda na to, że operacja przebiegła sprawnie i bezboleśnie - pacjent przynajmniej wciąż żyje i ma się dobrze :)

Od pewnego czasu testując na jednym z komputerów usługi strumieniowe spotykałem się z dziwnym objawem - transmisja albo nie była możliwa, albo połączenie było fatalnej jakości. Po zajrzeniu do okna statystyki (View > Statistics > Advanced) ze zdziwieniem stwierdziłem, że wynegocjowana przepustowość, pomimo pracy w sieci lokalnej, wynosi jedynie 115 kB/s:

 

Co ciekawe, pozostałe okoliczne maszyny (w tym wirtualne!) raportowały prawidłowo i pozwalały na odtwarzanie materiału bez żadnego problemu. Buszowanie po sieci w poszukiwaniu rozwiązania nie przyniosło rezultatu, limit przepustowości zaś pojawiał się niezależnie od używanego interfejsu sieciowego czy serwera strumieniującego. W akcie desperacji zacząłem więc przeglądać rejestr i... bomba! W kluczu:

HKEY_CURRENT_USER\Software\Microsoft\MediaPlayer\Preferences

znalazłem dodatkową pozycję MaxBandwidth typu DWORD o wartości 0x0001c138, czyli 115000 (bajtów na sekundę). Wystarczyło usunąć wpis, aby odtwarzacz powrócił do standardowego działania. Czemu więc dzielę się taką drobnostką? Bo często stałem sam przed problemem programowego ograniczenia transferu wideo, szczególnie podczas testów strumieni typu MBR. Zamiast posługiwać się w takim wypadku płatnymi "dławikami" sieci, warto pamiętać o starym dobrym rejestrze.

Średnio krótki urlop dobiega końca, czemu sprzyja wyostrzenie zmysłów na dziennikarskie kaczki, które z końcem tygodnia latają coraz niżej. To zapewne zapowiedź burzowego frontu, który skutecznie ściga mnie z wybrzeża do stolicy. Ale po kolei...

Piątkowe wydanie "Dziennika" zaczynam zwykle od dodatku poświęconego kulturze i technologii. Tym razem temat iście wakacyjny - w artykule "Wszystko się otwiera" czytelnik może dowiedzieć się o tajemniczej korelacji dwóch wydarzeń: otwarcia specyfikacji dokumentów Office oraz udostępnienia wiedzy o technologii Flash dla Yahoo! i Google. Pominę kwestię jesiotra drugiej świeżości, minęło już przecież ładnych kilka miesięcy od oficjalnej ratyfikacji Open XML standardem ISO, co poprzedzone było kilkunastoma miesiącami pracy, których początkiem był fakt udostępnienia specyfikacji formatów. Uderzył mnie jednak ton i używane argumenty. Skąd decyzja o Open XML? Bo: "Wizerunek Microsoftu leży w gruzach i warto wreszcie zadbać o jego polepszenie (...)". A jak tłumaczony jest ruch Adobe? "Tu wygrywają wszyscy. I Adobe (Flash się lepiej sprzeda), i Yahoo!, i Google... (...)". Rozumiem, że mówimy tu rozwiązaniu długoletnich problemów z indeksowaniem plików Flash - szkoda tylko, że autor zapomniał o fakcie, że aplikacje Silverlight (który nota bene również został wspomniany) są pod tym względem dużo bardziej przyjazne dla wyszukiwarkowych botów.

Drugi artykuł to prasa dla młodych graczy - najnowszy numer "Clicka" donosi o natarciu Flashkillera. Łał, zapowiada się gorąco: "Czy srebrne światło Microsoftu przyćmi blask złotego Flasha?". Przyznam szczerze, że nie wiedziałem, że "sam Bill Gates postanowił zmienić ten stan rzeczy". Mamy więc winnego, szkoda tylko, że już na emeryturze. Cała reszta nadaje się do wypunktowania:

  • "Microsoft jako środowisko wybrał Visual Studio (swojego autorstwa), które obsługuje np. JavaScript, Ruby, Python, C# oraz Visual Basic .NET (...)" - będę szalenie zadowolony, gdy w standardowej dystrybucji VS znajdę tak licznie reprezentowane języki dynamiczne.
  • "(...) od premiery Silverlighta minął już rok, a Microsoftowi nie udało się stworzyć wersji dla Linuxa i takich popularnych przeglądarek, jak Opera (...)" - to tak zwana względność upływu czasu. Nie kryjemy się przecież z Moonlightem, a za 11 lat (tyle brakuje nam do historii Flasha), kwestie kompatybilności z systemem operacyjnym i aktualnie popularnymi przeglądarkami będą wyglądać zapewne dramatycznie inaczej. Parafrazując znane w kręgu polityków powiedzenie: Priorytety, głupcze!
  • "Technologia Silverlight swój prawdziwy test rozpocznie (...) podczas inauguracji igrzysk olimpiskich w Pekinie (..). Tak więc nie pozostaje nam nic innego jak czekać do olimpiady (...)". Można oczywiście czekać, warto jednak uświadomić czytelnikom, że dotyczy to transmisji ograniczonej wyłącznie do obszaru Stanów Zjednoczonych. Inaczej trzeba będzie obejść się smakiem...
Deszcz i gromy na niebie, przed ekranem zaś zimny prysznic. Czas wracać do pracy.

 

Sezon ogórkowy w pełni, czas więc na przedurlopową (dla niektórych) dawkę rozrywki. W ostatnich dniach ukazała się kolejna wersja LineRidera, kultowej (1,5-2 miliony użytkowników/graczy miesięcznie!), szalenie wciągającej gry. Nowa wersja historii szalonego narciarza została gruntownie odświeżona - serwis został zmigrowany na Windows Server 2008 i SQL Server 2008, a sama gra przepisana z Flash do Silverlight 2. Co dostają za to użytkownicy? Istotnie wzbogacony aspekt społecznościowy: integracja z usługami Live pozwoliła na wbudowanie wewnętrznego komunikatora (opartego oczywiście o Live Messenger), który pozwala na przechowywanie własnych torów on-line (w ramach profilu Live) oraz ich wymianę z innymi użytkownikami. Całość prac programistycznych zajęła tylko 6 tygodni. Łał!

 

PS. Dla wszystkich maniaków LineRidera - pojawiły się właśnie oficjalne konwersje gry na Xbox, PS3 i Wii. Bracia konsolowcy mogą przestać czuć się dyskryminowani... ;)

Otwarcie sezonu wakacyjnego można rozpocząć bardzo miłym akcentem. Bliska memu sercu impreza - festiwal Open'er zyskał zasłużony od dawna, internetowy face-lift. Nowa wersja serwisu została uruchomiona niemalże dokładnie na tydzień przed pierwszymi koncertami i prezentuje się wyśmienicie:

Z perspektywy technologicznej warto zwrócić uwagę na dwa ciekawe pomysły:

 1. Galeria - wzorcowy przykład wykorzystania (pierwszy raz w Polsce!) technologii Deep Zoom. Mam wrażenie, że taki sposób nawigacji faktycznie pomaga w prezentowaniu informacji wizualnych. Szczególnie jeśli chcemy uniknąć kompromisów związanych ze zmniejszaniem rozmiaru i nieuchronną utratą jakości zdjęć.

 2. Radio, a właściwie radyjko internetowe - prosty, dostępny na każdej z podstron serwisu odtwarzacz (widoczny w lewym, górnym rogu ekranu) audio ma zaimplementowaną interesującą właściwość. Jest w stanie zachować kontekst odtwarzania podczas przeładowywania stron, dzięki czemu - oczywiście przy odpowiednio szybkim łączu - możemy cieszyć się muzyką bez przywiązywania się do AJAX-owych sztuczek.

Tymczasem do festiwalu zostały już tylko 4 dni - mam nadzieję, że nie będę jedynym technogeekiem w plenerze ;)

Dziś podobno ostatni dzień roku szkolnego, postanowiłem więc przewietrzyć trochę moje zakładki i podzielić się ostatnimi ciekawostkami. Pierwsza z nich to mało znany serwis skierowany do partnerów - ISV Innovation. Niby nic wielkiego - kolejne źródło informacji technicznych - ale wystarczy zobaczyć na formę, aby poczuć się zmotywowanym do zapoznania się ze szczegółami. Wśród webcastów (pogrupowanych elegancko technologicznie), znaleźć można przykładowo 6-godzinne wprowadzenie do Visual Studio Team System, szczegółowe omówienie Windows Server 2008, technologii mobilnych czy platformy Office. Szczególnie polecam zakładkę Other, w której znaleźć można wskazówki dotyczące promowania własnego biznesu z wykorzystaniem tradycyjnych (targi, prezentacje) i mniej tradycyjnych metod. Lekko licząc zgromadzono tam kilkaset godzin materiałów - jestem przekonany, że każdy znajdzie tam coś wartościowego.

Drugim fajnym pomysłem, jest koncepcja The Code Trip, czyli służbowej podróży moich kolegów z zachodniego wybrzeża. Stanowić może wzorzec prawdziwego roadshow: autokar+ekipa zapaleńców+mnóstwo imprez na trasie. Nie dość, że całość wyglądała na wielką trasę koncertową (1,5 miesiąca w drodze, kilkadziesiąt występów), to jeszcze był czas, żeby w przerwach kodować. Z sukcesem: efektem tych prac jest na przykład dostępny publicznie projekt rozszerzenia Intellisense o obsługę API Virtual Earth. Zazdroszczę i mam nadzieję, że kiedyś uda się również naszej ekipie wyruszyć w Polskę...

More Posts Next page »
 
Page view tracker