Welcome to MSDN Blogs Sign in | Join | Help

Ostatnio spotkała mnie pewna niecodzienna sytuacja. Korzystając z serwisu aukcyjnego nabyłem pewien przedmiot, który na moje amatorskie oko był całkiem pieczołowicie oddającą oryginał podróbką. Na tyle wiernie, że korzystanie z niego pewnie nie sprawiałoby mi żadnych kłopotów użytkowych – fakt jednak pozostaje faktem, starałem się więc wczuć w rolę ofiary i zobaczyć, co można w takiej sytuacji zrobić. Zacząłem od eksplorowania ścieżki oficjalnej – okazuje się, że serwis zainicjował specjalną koalicję, zrzeszającą producentów, których marki najczęściej narażone są na nielegalne kopiowanie. Teoretycznie każdy z jej członków może służyć pomocą w sytuacji, w której się znalazłem.

Tak się złożyło, że w tym samym okresie załatwiałem interesy z jednym z wspomnianych koalicjantów. Korzystając z okazji, zapytałem, jak wyglądają ich dotychczasowe doświadczenia i na jaką konkretnie pomoc mógłbym liczyć. Dziwne, ale dowiedziałem się, że do tej pory praktycznie nie mieli żadnych zgłoszeń, a ich rola w dużej mierze sprowadza się do wykonania ekspertyzy.

Komu powinno zależeć na uczciwych transakcjach? Właściciel serwisu aukcyjnego pobiera prowizję od każdej transakcji, nie spodziewałbym się więc po nim wyjątkowej aktywności śledczej (wystarczyłoby przecież wprowadzić regularną moderację ofert). W tłumie sprzedawców znajdą się oczywiście tacy, którzy mają nieczyste intencje. Część z kupujących zapewne zdaje sobie sprawę i korzysta z tego procederu. Może więc faktycznie nie ma poszkodowanych? Skoro moje ulubione medium uważa, że pewne trendy są nie do uniknięcia, może faktycznie nie ma o co kruszyć kopii?

PS. Sam wybrałem rozwiązanie alternatywne – zgłosiłem swoje obiekcje sprzedającemu. Wyjaśnił mi, że nie miał o tym fakcie pojęcia oraz obiecał zwrócić pieniądze. I przestałem czuć się ofiarą.

Końcówka czerwca to bardzo nerwowy okres w firmie – zamykanie roku finansowego do łatwych nie należy. Choć z pieniędzmi nie ma to wiele wspólnego, jest to dla mnie również doskonała okazja do podsumowania dotychczasowych działań związanych z programem BizSpark. Jak podsumować ostatnie osiem miesięcy?

+ BizSpark obecny był prawie wszędzie – od spotkań akademickich (seria IT Academic Days) poprzez tradycyjne imprezy technologiczne (spotkania grup. NET, konferencje C2C czy CodeCamp) po współpracę ze środowiskiem campowym. Barcampy z perspektywy polskiego MS to zupełnie nowe, bardzo pouczające doświadczenie – tym bardziej cieszę się, że mogłem na własnej skórze doświadczyć, jak wygląda biznes 2.0 po polsku…

+ Lista lokalnych partnerów biznesowych wciąż się powiększa, co jest dla mnie najlepszym wskaźnikiem sukcesu całej koncepcji. Widać też wyraźny trend specjalizacyjny – pojawia się coraz więcej instytucji, których wartość dodana leży w usługach dotychczas traktowanych jako “niszowe” (czyli leżące poza typową aktywnością inkubatorów/VC) . I nie powiedzieliśmy tutaj jeszcze ostatniego słowa :)

+ Sam program ewoluuje właściwie we wszystkich aspektach. Staramy się słuchać docierających do nas opinii i poprawiać/uzupełniać elementy, na które mamy wpływ. Dobrym przykładem może być niedawna nowa odsłona strony portalu:

image

Istotnym zmianom poddano nie tylko szatę graficzną, ale również sam proces rejestracji, co (pomimo mojego początkowego oporu) okazało się strzałem w dziesiątkę – w ciągu ostatnich tygodni istotnie przybyło nowych uczestników programu. Jest ich już w sumie ponad 250 (o 100 więcej niż w marcu).

+ Wbrew opiniom malkontentów widać już pierwsze efekty naszych prac. Na portalu Windowshosting.pl, w nowej sekcji “Wdrożenia” znaleźć można opis pierwszego z oficjalnych beneficjentów programu – firmy GOShop.pl, dostarczającej gotowe rozwiązania typu e-commerce mocno dostosowane do polskich realiów. Mogłoby się wydawać, że przy rynku zdominowanym przez przeróżne klony gotowców typu OS Commerce taki produkt to kompletna egzotyka. Tymczasem ponad setka gotowych wdrożeń mówi sama za siebie. Gratulacje! To oczywiście początek szerszej promocji dokonań naszych BizSparkowców – część z nich jest już w opracowaniu, a pozostałych gotowych do pokazania się światu serdecznie zapraszam do kontaktu.

Wczoraj wieczorem uczestniczyłem w kolejnym spotkaniu z cyklu BarCamp7.1, tym razem poświęconemu tematyce wideo w Internecie. Moja sesja technologiczna odstawała nieco od biznesowo-marketingowej konwencji, co z mojej perspektywy było miłym, poszerzającym horyzonty doświadczeniem. Pierwszym zaskoczeniem była kategoryczna próba zdystansowania się od swojego dziedzictwa – czyli ogólnie rozumianego przemysłu filmowo-telewizyjnego. “Niektórzy próbują przenosić telewizję na ekran monitora, ale mnie to nie interesuje” – tak można podsumować opinie części prelegentów. Tymczasem chciałbym (przyglądając się od dłuższego czasu różnego typu pomysłom na wideo) zobaczyć wreszcie nowatorski, niebanalny pomysł, który ZAROBI na siebie. Rozumiem inwestycje, które ponoszą koncerny medialne – dla nich to naturalna szansa ekspansji. Są na to przygotowane, choć kryzys boleśnie odchudził ich portfele. Widzowie wbrew pozorom wcale tak bardzo nie zmienili swoich przyzwyczajeń, cenią natomiast możliwość dalszego kontaktu z ulubionymi bohaterami za pośrednictwem przeglądarki. To jednak wciąż ten sam format: telewizja na sterydach, tylko bardziej atrakcyjna dla potencjalnych reklamodawców.

Jedną z omawianych zalet internetowych mediów było dostarczenie wiedzy produktowej, przekładające się podobno na wzrost sprzedaży. Jako świadomy konsument mogę tylko przytaknąć – często przed internetowymi zakupami szukam recenzji wideo, które uważam subiektywnie za najbardziej skuteczną metodę zdobywania informacji. Nie czuję jednak związku pomiędzy obejrzanym klipem z procesem sprzedaży. Wręcz przeciwnie, po podjęciu decyzji o zakupie, tak czy inaczej szukam najbardziej atrakcyjnego (głównie ekonomicznie) dostawcy. Hmmm, może więc dobrym pomysłem byłoby rozszerzenie platform wideohostingu o porównywarkę ofert? Z tej perspektywy będąc właścicielem sklepu nie inwestowałbym więc we własną redakcję, a lobbowałbym za otrzymaniem właściwych, bogatszych  treści handlowych od samych producentów towarów – to głównie ich interes, aby ich produkty zostały właściwie zaprezentowane.

Nie rozumiem też, czemu internetowe produkcje powinny mieć naklejkę niskobudżetowych. Jak pokazał Radosław Wikiera, ich produkcja nie różni się zasadniczo niczym od tworzenia materiałów telewizyjnych czy filmowych. Chcemy zobaczyć faktycznie nowatorskie wykorzystanie form wideo? Skutecznie angażujące widza, dające mu poczucie interaktywności? Jeśli tak, liczmy się z istotnymi kosztami.

Bez zaskoczenia przyjąłem więc na drugi dzień fakt, że w Empiku na wrocławskim rynku dział książek informatycznych sąsiaduje z ezoteryką. Ale im częściej tu bywam, tym bardziej –serio - rozkochuję się we Wrocławiu. Nawet jeśli przed chwilą centrum Katowic kusiło mnie dużym szyldem “Sex Shop Roberta Kubicy”…

image W ostatnią sobotę miałem przyjemność wziąć udział w warszawskiej edycji konferencji Code Camp 2009. Prezentowałem przy tej okazji bieżący stan prac nad IronPythonem, .NET-ową implementacją kochanego przez wielu języka. Dzięki uprzejmości Michała Grzegorzewskiego trafiła do mnie próbka (zbiór?) komentarzy, w tym post w tym Macieja Aniserowicza, z którego jedno zdanie (“(…) nadal nie do końca wiem, gdzie w codziennym programowaniu w .NET jest miejsce na IronPythona”) sprowokowało mnie do następujących przemyśleń:

  • IronPython wyrósł w sposób naturalny ze środowiska OS. Na początku zaczęło się od eksperymentu, który wykazać miał możliwości, a właściwie ograniczenia CLR z perspektywy interakcji z językami dynamicznymi. Dość powiedzieć, że jak głosi anegdota, wynikiem tej zabawy miał być artykuł o znamiennym tytule “Why .NET is a Terrible Platform for Dynamic Languages” *. Jak wiemy historia potoczyła się zupełnie inaczej, czego kulminacją był moment zatrudnienia Jima w Microsofcie. Dlaczego tak się stało? Czy faktycznie .NET tak bardzo potrzebował Pythona? Subiektywnie i nieco tajemniczo mogę odpowiedzieć “tak”, ale na pewno nie ze względów na wyjątkowość samego języka…
  • Biorąc pod uwagę historię, IP to przede wszystkim atrakcja dla licznego środowiska pasjonatów Pythona. Choć z perspektywy programisty platformy .NET może brzmieć to jak herezja, Python to język przynajmniej równie popularny jak C# (tak przynajmniej wyczytać można z  [1] i [2]). IP to okazja dla Microsoft do utworzenia trwałych relacji ze środowiskiem open source, opartych o konkretną, interesującą ofertę. Wciąż więc boleję, że nie przekłada się to na działanie bardziej “mainstreamowe”, w szczególności oficjalne wsparcie w ramach Visual Studio – cóż, w nadchodzącej edycji wygrał F#… ;)
  • Wracając do “miejsca IP w codziennym programowaniu w .NET”: o ile założymy, że – jak chce Maciej – że jest to dodatkowy język w projekcie, jedynym sensownym wykorzystaniem, które widziałbym jest faktycznie umożliwienie interakcji ze środowiskiem zewnętrznym w nieco bardziej cywilizowany niż niskopoziomowe API sposób, czyli wykorzystanie Pythona jako języka makr.
  • Ostatnim powodem, dla którego z perspektywy programisty .NET warto obserwować języki dynamiczne, jest szansa, na… zobaczenie, jak wyglądać będzie C# 5.0, 6.0 itd. :)

* Zainteresowanych tematem zachęcam do zapoznania się z artykułem “IronPython: Engaging the Python Community in Its Own Language“. Ciekawa i pouczająca lektura opisująca początki całego projektu.

Na początku traktowałem wsparcie dla pixel shaderów w Silverlight 3 jako miłą ciekawostkę. Dobrze, że są – zapewne ułatwią realizację części zadań (patrz gotowce typu DropShadow czy Glow). Tymczasem Michael Scherotter(o którym pisałem już wcześniej) pokusił się o migrację jednego z efektów dostępnych w WPF – dzięki czemu możemy (wreszcie!) stosować w aplikacjach Silverlight multimedia ze zdefiniowanym kanałem alfa. Po stronie użytkownika konfiguracja sprowadza się do wybrania koloru oraz określenia poziomu tolerancji. Ale zamiast o tym opowiadać, zdecydowanie lepiej jest zobaczyć demo, a następnie pobrać kod źródłowy. Polecam!

image

Wiosna zaczęła się gorąco. Na tyle, że ze smutkiem musiałem zredukować swoją aktywność on-line do niezbędnego minimum (kurczę, człowiek jednak przyzwyczaja się do tej odrobiny kontrolowanego ekshibicjonizmu). Było mnie za to dużo w realu:

  • Dość nagle i z pewnością nieoczekiwanie pojawiliśmy się z Bartkiem na Polskiej Grupie Użytkowników Adobe. Adobersi nie znali zapewne dotąd naszych możliwości, dlatego też niewinnie wyglądający przegląd technologii Silverlight zakończył się:
    • znaczącym zwiększeniem frekwencji spotkania (niestety sądząc po kontynuacji wieczoru nie były to nasze groupies ;),
    • kompletnym rozjazdem czasowym – ale od zawsze uważałem, że pasja jest ważniejsza od prozaicznego patrzenia na zegarek,
    • koniecznością siłowego zakończenia spotkania, włącznie z rozpaczliwymi znakami dawanymi prelegentom i wypraszaniem zebranych do tzw. kuluarów,
    • szczęśliwie stosunkowo nieliczną dokumentacją zdjęciową – ale zawsze muszą być jakieś minusy tej roboty :P
  • Jeszcze bardziej zaskakująca była propozycja audycji radiowej w Polskim Radiu Euro, z której skwapliwie skorzystałem opowiadając o BizSparku. Wnioski? Bartek ma bardziej radiowy głos… (mówiłem już, że każdy ewangelista to narcyz? :))
  • Najwięcej czasu “zjadło” natomiast przygotowanie Microsoft Web Days 2009 – występowanie w roli organizatora i (podwójnego) prelegenta potrafi dać się we znaki. Tym bardziej zadowolony jestem z efektów, szczególnie z interesujących rozmów z naszymi szanownymi gośćmi. Pełną relację z imprezy znaleźć zaś można tutaj (uwaga: ponownie można narazić się na multimedia!).
  • Dziś natomiast skończyłem właśnie prezentację na spotkaniu gdańskiego Tech.3Campa, czyli technologicznego spin-offu lokalnego środowiska barcampowego. Pogoda dopisała, publiczność również, czuję więc przez skórę, że na tym nie koniec…

Na wszelki wypadek wolę z góry napisać, co czeka mnie jeszcze do końca maja:

  • 23.05 pojawiam się na warszawskiej edycji CodeCamp 2009. Niby powrót do korzeni (sesja o Pythonie), ale ta publiczność ma swoje wymagania ;)
  • gdzieś na przełomie miesiąca zawitam najprawdopodobniej do Katowic – zobaczę, jak z bliska wygląda Spodek 2.0.

Ufff, teraz mam alibi.

image Nieco ponad miesiąc temu zachęcałem wszystkich uczestników programu BizSpark do zapoznania się z ofertą programu Metro. Rozpoczynając nową, świecką tradycję postaram się regularnie informować o najbliższych wydarzeniach organizowanych dla partnerów zainteresowanych naszymi najnowszymi produktami. Na początek krótkie przypomnienie zasad: każde z warsztatów czy seminariów wymaga oddzielnej rejestracji, a limit dostępnych miejsc jest mocno ograniczony. Warto więc dobrze opisać projekt lub produkt w ramach swojego profilu oraz nie zwlekać do końca z zapisaniem się na listę uczestników. Samo uczestnictwo w nich jest bezpłatne. Oto najciekawsze propozycje, które odbędą się w ciągu nadchodzących tygodni:

  • 18.maja, Warszawa - Seminarium dotyczące programowania Windows Mobile – jednodniowe wprowadzenie do platformy programistycznej Windows Mobile, omawiające zarówno podstawy warsztatu, jak i zagadnienia praktyczne (bezpieczeństwo aplikacji mobilnych, praca z danymi, tworzenie rozwiązań WWW itd.).
  • 19-21. maja, cały świat Windows Server 2008 R2 - Virtual Deep Dive Developer Labwirtualna konferencja poświęcona nowym możliwościom Windows Server 2008 R2 z perspektywy dewelopera. Unikalna okazja, aby nie ruszając się zza biurka (całość dostępna będzie jako szereg sesji Live Meeting) obejrzeć prezentacje, porozmawiać z ekspertami czy wziąć udział w laboratoriach.
  • 25-27. maja, Warszawa Windows Presentation Foundation3-dniowe warsztaty poświęcone tematyce budowania nowoczesnych interfejsów interfejsów użytkownika z wykorzystaniem technologii WPF i narzędzi Visual Studio, Expression Design oraz Expression Blend. Ze względu na charakter zajęć liczba miejsc jest mocno ograniczona!
  • 28-29. maja, Warszawa Silverlight 2wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Silverlight! Od ogólnej architektury, po kontrolki, integrację z przeglądarką, wizualizację danych, animację aż po multimedia.

Korzystając z okazji chciałbym przypomnieć, że od kwietnia dostępna jest również długo oczekiwana, specjalna zniżka na usługi hostingowe dostępne w firmie home.pl. Wszyscy uczestnicy programu BizSpark mogą skorzystać z hostingu współdzielonego o 50% taniej, a ze specjalnej konfiguracji hostingu dedykowanego o 25% taniej. Wystarczy jedynie wylegitymować się numerem subskrybenta (Subscription ID). Więcej o samych parametrach usługi przeczytać można tutaj.

Aktualizacja: Wczoraj ogłoszono przekroczenie astronomicznej dla mnie bariery 12 tysięcy start-upów, które dołączyły do programu w ciągu 6 miesięcy od czasu jego premiery. Cieszy mnie to ogromnie, szczególnie wiedząc, że Polska ma w tym swój wcale niemały wkład.

Na początku roku pisałem o dokumencie opisującym “z lotu ptaka” w jaki sposób wykorzystać Silverlight do przygotowywania reklam internetowych. Niedawno pojawiło się jego uzupełnienie: Silverlight Advertising Creation Kit. Tym razem oprócz dokumentacji dostajemy również zbiór gotowych, przykładowych projektów, prezentujących typowe scenariusze reklamowe: od prostych bannerów, przez sposoby śledzenia zachowań użytkowników, po interakcję pomiędzy reklamami na stronie i różne sposoby sposoby optymalizacji. Całość przeznaczona raczej dla początkujących programistów i projektantów, stanowić więc może dobre wprowadzenie do samej technologii.

Jak donosi Michael Scherotter: MySpace -  portal, który od dawna jest blisko naszych technologii, udostępni już wkrótce Silverlight Kit for MySpace. To zbiór narzędzi pozwalających na tworzenie aplikacji Silverlight, które mogą korzystać z API MySpace (konkretnie OpenSocial) i być umieszczane w ramach profilu użytkownika. Serwis udostępnił dwa demonstracyjne widgety wyświetlające w sposób tekstowy i graficzny listę przyjaciół, a na stronach dla programistów można podejrzeć kawałki dokumentacji. Za dwa dni spodziewać się można projektu na codeplexie, który dostarczy odpowiednich rozszerzeń do Visual Studio i Expression Blenda. Dla mnie najbardziej ciekawy jest właśnie ten ostatni aspekt, pokazujący możliwości narzędzi Expression również jako platformy dla własnych, nietypowych zastosowań.

Cztery miesiące działania inicjatywy BizSpark w Polsce pokazały, jak bardzo lokalny rynek potrzebuje tego typu inicjatyw. W tym krótkim czasie z benefitów programu skorzystało już ponad 150 młodych firm! Ta liczba to świadectwo, że wbrew wszechobecnemu marazmowi polski rynek informatyczny ma się bardzo dobrze – jestem przekonany, że o części z powstających w ramach BizSpark projektów i produktów już wkrótce będzie głośno.

My tymczasem nie zasypiamy gruszek w popiele i staramy się, aby nasza oferta dla start-upów była coraz bogatsza. Od kilku dni wszyscy dotychczasowi i nowi uczestnicy programu mogą korzystać z przywilejów programu Metro, dostępnego do tej pory wyłącznie dla bardzo wąskiej grupy firm w Polsce. Metro stawia przed sobą następujące cele:

  • Rozwój kompetencji technicznych partnerów, ze szczególnym uwzględnieniem najnowszych, często jeszcze nieoficjalnych wersji naszych produktów. Na stronach portalu zgromadzono i skategoryzowano w przejrzysty sposób potężną ilość dokumentacji, materiałów edukacyjnych i laboratoriów. Istotnym uzupełnieniem treści on-line jest oferta pojawiających się cyklicznie seminariów i warsztatów.
  • Dedykowane wsparcie techniczne dotyczące produktów w wersji beta. To naprawdę unikalna możliwość, aby uzyskać pomoc (często bezpośrednio z grup produktowych) w przypadku pojawienia się problemów w technologiach, które nie są jeszcze objęte oficjalnym procesem pomocy technicznej.

Jak skorzystać z tych przywilejów? To bardzo proste - po zalogowaniu się do swojego profilu na stronie programu BizSpark, należy kliknąć na znajdujący się na głównej stronie banner:

image

Zostaniemy przekierowani (i, dzięki Live ID,  automatycznie zalogowani) do portalu Metro. Następnie uzupełniamy informacje o firmie w sekcji My Profile:

image

oraz rejestrujemy jedno lub więcej rozwiązań, nad którym pracujemy - zakładka My Companies & Projects>Profile New Project:

image

Warto zwrócić szczególną uwagę na wybór wykorzystywanych technologii (opcja Technologies Used) – przekłada się to bezpośrednio na możliwość uzyskania wsparcia. Od tej chwili możemy korzystać ze wszystkich przywilejów oferowanych przez program Metro.

Taaak, to jeszcze nie koniec. Oto kolejny zestaw mniejszych i większych projektów, które sprawiają, że czuję się bardziej szczęśliwy:)

  • SketchFlow, czyli niedostępna jeszcze publicznie technologia, która pojawi się jako składnik Expression Blend. Wspaniały pomysł, który skutecznie rozwiąże problem prototypowania nowoczesnych aplikacji. Zamiast kartki i ołówka dostajemy narzędzie, które w maksymalnie intuicyjny sposób pozwala w ciągu kilku minut przygotować prototyp. Taki szkielet:

a) może być zaprezentowany klientowi,

b) pozwala na nawigację,

c) stanowić będzie bazę do rozwoju docelowej aplikacji.

Jakby tego było mało, potrafi też zautomatyzować proces generowania dokumentacji produktowej. Tak, tak – wystarczy jeden klik, aby dostać prawie gotowy dokument opisujący niuanse naszego interfejsu użytkownika!

  • Finalna wersja Internet Explorer 8. Ostatnie tygodnie przed premierą tego produktu były dla nas bardzo nerwowe. Większość bardziej uważnych obserwatorów wiedziała, czego można się spodziewać (przypomnę, że pierwsza beta tej przeglądarki pokazywana była równo rok temu) – usprawnienia w użyteczności, bardzo duży nacisk na standardy i bezpieczeństwo, ale dopiero finalny produkt pokazał dwie szalenie istotne cechy: stabilność (np. przez izolację zakładek) i… szybkość. Wystarczy obejrzeć ten film (zakładka Case Study Videos).
  • Web Platform Installer 2.0 w wersji beta – poprzednia wersja tego narzędzia przeszła bez echa. Niesłusznie – bo to świetny drobiazg ułatwiający instalację i konfigurację niezbędnych składników służących do tworzenia rozwiązań WWW. Potrzebujesz szybko przygotować system do pracy? Ten instalator rozwiąże większość problemów, pobierając najnowsze wersje narzędzi developerskich (Visual Studio Web Developer Express), serwera WWW wraz ze wszystkimi potrzebnymi dodatkami (w tym PHP!) i bazy danych (SQL Server Express). To jednak nie wszystko, WPI pozwala również na radykalnie uproszczenie instalacji najpopularniejszych aplikacji WWW. Rozwiązania CMS, silniki blogów, galerie czy systemy wiki – dla każdego coś dobrego. Do tej pory traktowałem to narzędzie, jako skierowane wyłącznie dla nowicjuszy, ale testując je dziś rano ze zdziwieniem zauważyłem, że w ciągu kilku minut bez wysiłku i głębokich poszukiwań udało mi się zainstalować wszystkie nowinki techniczne, które ogłoszone zostały wczorajszego dnia. W skrócie: oszczędzacz czasu.
  • Windows Live Messenger Web Toolkit – nowe, wieloplatformowe (C#, VB, Java, Perl, PHP, Python, Ruby) API do Live Messengera, znacznie upraszczające dostęp do funkcjonalności komunikatora we własnych scenariuszach WWW:
image
  • Virtual Earth Silverlight Control – nazwa mówi sama za siebie: już wkrótce pojawi się pierwsza wersja CTP kontrolki pozwalającej na dostęp do API i wizualizację danych Virtual Earth poprzez aplikację Silverlight. A samo jej użycie zapowiada się naprawdę trywialnie…

Dziś pierwszy dzień konferencji MIX 2009 (zwanej przeze mnie roboczo “konferencją dobrych wiadomości”). Tym razem słowo klucz pozostaje niezmienne:  Silverlight, którego trzecią, testową odsłonę można było zobaczyć w akcji i powinna być już dostępna do publicznego pobrania. Miło przyglądać się, jak szybko ewoluuje ten produkt – w ciągu nieco ponad 2 lat tempo rozwoju nie spada, a nowe funkcjonalności dokładane są już niemalże w hurtowym tempie. Czego więc możemy spodziewać się już dziś i w ciągu najbliższych miesięcy:

  • Wykorzystanie akceleracji sprzętowej, przede wszystkim GPU. To szczególnie istotne przy odtwarzaniu materiałów w jakości HD.
  • Efekty 3D –Obroty, skalowanie i inne transformacje dostępne są wreszcie “z pudełka”
  • Wsparcie dla pixel shaderów – dla mnie wciąż jeszcze bardziej gadżet, ale… skoro konkurencja je ma, musiały się pojawić.
  • Motywy (themes), które mogą modyfikować wygląd całej aplikacji “w locie”
  • Nowe Bitmap API,  czyli możliwość programistycznego manipulowania na elementach graficznych
  • Wydajność, wydajność, wydajność – lepszy cache’ing, możliwość kompresji danych XML
  • Bezpośrednia komunikacja pomiędzy dwoma instancjami Silverlight, bez potrzeby angażowania serwera. Idealne do realizacji scenariuszy typu peer-2-peer
  • Ponad 60 gotowych kontrolek na pokładzie
  • IIS Media Pack (gromadzący dla przypomnienia 3 składniki: bitrate throttling, web playlists oraz smooth streaming) zmienia nazwę na IIS Media Services. Ta drobna z pozoru korekta to jednocześnie krok milowy w ofercie Microsoft. IIS Media Services pozwoli na realizację dokładnie tej samej funkcjonalności, co dedykowane serwery mediów, w tym możliwość realizacji transmisji na żywo! Za kilka miesięcy będzie można całość zobaczyć na żywo: jednym z zapowiedzianych wdrożeń jest zbliżająca się wielkimi krokami olimpiada zimowa w Vancouver.
  • zapowiedziane jakiś czas temu wsparcie dla H.264 i AAC to dopiero początek. Dzięki nowemu mechanizmowi obsługi audio i wideo możliwe będzie wykorzystanie innych niż wbudowane kodeków.
  • I najważniejsze na koniec – tryb offline, czyli aplikacje Silverlight mogą od dziś pracować niezależnie od przeglądarki i połączenia z serwerem. Oto dowód:

image 

Wystarczy kliknąć prawym klawiszem myszy i wybrać opcję “Install…”, aby móc od tej pory uruchamiać aplikację prosto z pulpitu lub menu start. To nie wszystko, aplikacje dystrybuowane w ten sposób posiadają wszystkie korzyści tradycyjnych RIA (automatyczna aktualizacja, bezpieczeństwo danych poprzez sandbox), rozszerzając je o bliższą integrację z systemem operacyjnym. W Windows 7 aplikacje takie będą mogły np. korzystać z dobrodziejstw multitouch czy odbiornika GPS.

Ufff…. w następnym odcinku więcej prywatnych impresji o zapowiedzianych nowościach.

Kilkanaście dni temu podczas naszej lokalnej imprezy dla partnerów miałem przyjemność prowadzić prezentację dotyczącą korzyści i sposobów certyfikowania własnych rozwiązań dla różnych produktów Microsoft. Ponieważ temat regularnie powraca umieszczam poniżej samą prezentację:

Jeśli pojawią się jakiekolwiek pytania w tej kwestii – służę oczywiście pomocą.

Ja wiem – podobnie jak powinna to wiedzieć istotna część populacji Brytyjczyków. Według ostatnich badań przeprowadzonych przez firmę Sophos, aż 1/3 Anglików stosuje to samo hasło we wszystkich odwiedzanych serwisach internetowych. Tendencja jest co prawda spadkowa (jeszcze 3 lata temu było to 41 procent), ale bądźmy szczerzy – trudno winić obywateli o konieczność zarządzania dziesiątkami cyfrowych tożsamości. Dlatego też jedynym sensownym rozwiązaniem jest moim zdaniem unifikacja procesu uwierzytelniania, czy to z wykorzystaniem specjalizowanych usług (jak Windows Live ID), czy produktów (patrz: CardSpace). Skąd więc taki opór?

Tak właśnie definiuję słowo “UX”. Dobry projektant interfejsu to człowiek, który nie boi się rewolucji, mając jednocześnie świadomość, że jego praca z założenia jest procesem przyrostowym, w którym dziedzictwo przeszłości stanowi istotny czynnik warunkujący dalszy rozwój produktów. Takie życie na krawędzi potrafi dawać satysfakcję, czego doświadczyłem niedawno czytając o projekcie, który niejawnie pokazuje, że ogromna inwestycja, którą dla Microsoft była rezygnacja w Office z klasycznych menu na rzecz wstążki, okazała się krokiem w dobrym kierunku.

Mowa o projekcie “renesans”, czyli inicjatywie twórców OpenOffice zmierzającej do gruntowej przebudowy wyglądu tego pakietu aplikacji. Posypując głowę popiołem, stwierdzają we wstępie, że “dotychczasowi użytkownicy OO narzekają na niewygodne i przestarzałe UI, które skutecznie ukrywa funkcjonalność produktu pod przeładowanymi toolbarami i słabą strukturą menu”.

Cóż, jeszcze 3 lata temu menu było jednym z filarów aplikacji okienkowych. Archetypem, bez którego nie mogła się obyć żadna aplikacja biznesowa. Obecna sytuacja przypomina trochę wielką migrację aplikacji DOS do Windows w drugiej połowie lat 90. Tym razem na stosie płoną zaakceptowane i szeroko uznane standardy, na horyzoncie zaś jawi się nowa generacja produktów, niekoniecznie bazujących na znanych od lat regułach, ale ułatwiających sprawniejszą pracę i dających większą satysfakcję swoim użytkownikom. To z jednej strony wielka szansa na skok generacyjny dla wszystkich producentów oprogramowania, z drugiej okazja do zaangażowania projektantów, skupiających się do tej pory w znacznej mierze na projektach okołointernetowych. W końcu XAML wygląda z daleka prawie jak HTML :)

More Posts Next page »
 
Page view tracker